Wczesny Ishiguro, czyli "Pejzaż w kolorze sepii" i "Malarz świata ułudy"

"Pejzaż w kolorze sepii"
To moja pierwsza książka tego autora i z całą pewnością nie ostatnia. Podobał mi się klimat powieści. Spokojny, ascetyczny, pełen niedopowiedzeń. Jednocześnie jakoś dziwnie pociągający, hipnotyzujący niekiedy. I bardzo, bardzo japoński. W tym, co pisze Ishiguro, czuć przepaść kulturową. Niektóre zjawiska wydają się całkiem obce, nie do końca zrozumiałe.

Główną bohaterką powieści jest Etsuko - matka dwóch córek, Japonka, która wyemigrowała do Anglii. Spotykamy ją w niezwykle dramatycznym momencie swojego życia, kiedy spogląda w przeszłość i wspomina wydarzenia ze starego kraju. Pejzaż w tle jest ledwo zarysowany. Dramaty pozostają jedynie w strefie domyśleń. Japonia, zrujnowana po II Wojnie Światowej. Tragedie poszczególnych ludzi, całego narodu. Konflikty moralne, rodzące się pomiędzy starym a młodym pokoleniem. Ciekawe, jak często nasuwają mi się skojarzenia z drzeworytem japońskim. Widzę tu bardzo dużo analogii w sposobie przedstawiania rzeczywistości. Istotną rolę odgrywa pusta przestrzeń - przestrzeń tego, co niewypowiedziane.

Wsłuchujemy się w opowieść o przyjaciółce bohaterki - Sachiko. Jest to postać niejednoznaczna, nieco kontrowersyjna, a jednak nie dająca się zaszufladkować bądź poddać prostej ocenie. Jej losy dziwnie współgrają z historią Etsuko, dopełniają całą historię. Wystrzegałabym się jednak prostych analogii. Na takie w twórczości Ishiguro nie ma miejsca. I chyba głównie z tego powodu jego dzieło tak bardzo przypadło mi do gustu. Czytelnik może układać w swojej głowie puzzle poszczególnych zdarzeń, składać je w różne kombinacje, bardziej lub mniej prawdopodobne.

Na koniec dodam, że tytuł książki od razu narzuca skojarzenia ze starymi fotografiami w kolorze sepii. Takie jest właśnie wspominanie przeszłości - niektóre zdarzenia pozostają ostre, inne okazują się wyblakłe, ledwo widoczne. Trudno odróżnić to, co miało miejsce, od tego, co wyobrażone. I jeśli ktoś lubi podobne scenerie, to powinien sięgnąć po książkę Ishiguro koniecznie.

Wydawnictwo Albatros
Przekład: Rudolf Krzysztof Filip
Data premiery: październik 2017
Liczba stron: 256

"Malarz świata ułudy"

Jeszcze zanim poznałam prozę Kazuo Ishiguro, miałam niejasne przeczucie, że nie przypadnie mi ona do gustu. “Malarz świata ułudy” jest drugim tytułem, zaraz po “Pejzażu w kolorze sepii”, który pokazał, że owe mgliste przeświadczenia nie zawsze się potwierdzają. W tym momencie trudno mi nawet stwierdzić, jakie były przesłanki, stojące za moimi uprzedzeniami.

Subtelności. To niewątpliwie coś, co najbardziej urzeka mnie w prozie Noblisty. Gdybym miała porównać jego dzieło do malarstwa (a takie analogie nasuwają mi się niemal za każdym razem, gdy wracam do kart powieści), zwróciłabym uwagę, jak dyskretnie i delikatnie zarysowane są poszczególne postacie oraz obraz Japonii, odbudowującej się po II Wojnie Światowej. Narracja jest powolna, senna, dla niektórych pewnie nużąca. Co chwila jednak pojawiają się pęknięcia w tej spokojnej wizji świata. Na moment uświadamiamy sobie istnienie ludzkich dramatów, konfliktów międzypokoleniowych, lęków powojennych.

Głównym bohaterem “Malarza świata ułudy” jest emerytowany artysta, Masuji Ono, którego poznajemy w chwili, gdy staje przed dylematem wydania jednej ze swoich córek za mąż. Skomplikowane pertraktacje przedmałżeńskie okazują się jedną z przyczyn, dla których sięga on w głąb swej przeszłości i dokonuje swoistego z nią rozrachunku. Czytelnik może zastanawiać się, na ile wizja malarza, wyłaniająca się w ułamków wspomnieć, jest spójna z tym, jak postrzegają go inne osoby. Powraca problem zawodności pamięci ludzkiej. Sytuacja polityczna i społeczna w zmieniającym się świecie ma również ogromny wpływ na to, jak oceniamy poszczególne jednostki. Coś, co w danej chwili jest powszechnie akceptowane, za moment może narazić na potępienie i ostracyzm.

Zaciekawiły mnie bardzo dyskusje na temat malarstwa, prowadzone przez sportretowanych w powieści artystów. Ich dialogi były dla mnie prawdziwym smaczkiem. Ishiguro w pełen wyczucia sposób zarysowuje konflikt wyznawców malarstwa tytułowego “świata ułudy” oraz tych, dla których sztuka wiąże się z zaangażowaniem politycznym. Zwolenników wpływów europejskich z miłośnikami tradycji. Jestem przekonana, że wielbicielom malarstwa japońskiego mogę z czystym sumieniem polecić “Malarza świata ułudy”.

Wydawnictwo Albatros
Przekład: Skroczyńska-Miklaszewska Maria
Data premiery: październik 2017
Liczba stron: 302

Komentarze

  1. Tego Noblisty nie miałem jeszcze okazji bliżej poznać. Połączenie malarstwa, problemów społecznych, polityki i namiętności próbowało już wielu pisarzy, zazwyczaj jednak nie wychodziło. Jestem ciekawy jak to wyszło u Japończyka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem wyszło bardzo subtelnie i z dużym wyczuciem. Ciekawa jestem natomiast tych, którym się nie udało ;-) Zastanawia mnie, czy miałam z nimi styczność i czy moje wrażenia były zbliżone.

      Usuń

Publikowanie komentarza

Popularne posty