Zbrodnia i kara?

Kiedy przyglądamy się okładce książki „Budząc lwy”, w oczy rzuca nam się rozmazana plama samochodu, pozostawiającego na drodze krwistoczerwony cień. Już pierwsze strony powieści odkryją przed nami mroczny sekret głównego bohatera. Otóż wracając pewnej nocy do domu, zmęczony i zapatrzony w jaśniejący księżyc, nie zauważy on, że na jezdnię wtargnął nielegalny imigrant z Afryki. Spanikowany lekarz pozostawi dogorywającego Somalijczyka na poboczu, sam zaś ucieknie z miejsca zdarzenia, zabierając jednak ze sobą ogromny bagaż żalu, wstydu i poczucia winy.

Dla Ayelet Gundar-Goshen, która ukończyła psychologię kliniczną na Uniwersytecie Telawiwskim, intryga kryminalna odgrywać tu będzie drugorzędną rolę. Pisarka skupia się natomiast całkowicie na stworzonych przez siebie postaciach, drąży głęboko w ich psychice. Czasem mówi się o bohaterach jakiejś powieści, że są to istoty z krwi i kości. Kiedy przedzieramy się przez kolejne strony książki izraelskiej pisarki, obcujemy z osobowościami niezwykle wyrazistymi i autentycznymi, zbudowanymi z mięśni, ścięgien i wydzielin. Czytelnik zaś przeistacza się w bezwstydnego voyeura, podglądającego intymne przestrzenie ich płuc, wątrób, mózgów.

Cały świat powieści zdaje się żyć własnym życiem niczym organizm, w którego żyłach tętni prawdziwa krew, który je, oddycha i wydala. Gundar-Goshen wprowadza nas zaś krok po kroku w niezwykle zróżnicowane społeczeństwo izraelskiego państwa, w środowisko pełne napięć i konfliktów na tle etnicznym. Pokazuje życie osób uprzywilejowanych oraz imigrantów pozbawionych podstawowych praw do opieki medycznej. Gdyby ktoś z pierwszej grupy zniknął, jego nieobecność na pewno zostałaby zauważona, ale „byli też inni ludzie. (…) Nie trzeba nawet zamykać oczu. I tak znikną. Tylko szybki błysk na siatkówce oka, nic więcej.”

Autorka nie sprowadza jednak opowieści do wyciągania banalnie prostych wniosków i morałów. Jej historia jest gęsta, mroczna i lepka. Dotyka najgłębiej ukrytych skrawków człowieczej jaźni, przeradzając się w przypowieść o gniewie i pożądaniu, miłości i nienawiści – siłach przeciwstawnych, lecz bliskich sobie niczym syjamskie bliźnięta, awers i rewers tej samej monety. Pisarka gra również tkwiącymi głęboko w europejskiej kulturze wizerunkami sprawcy i ofiary. W wykreowanym przez nią świecie nic nie jest proste, oczywiste i jednoznaczne. Czyż są wśród nas istoty, które pozostają całkowicie bez winy?

Przyznam, że „Budząc lwy” to powieść trudna, przez którą przedzierałam się z mozołem. Jeśli oczekujecie kryminału lekkiego i obfitującego w zwroty akcji, możecie poczuć się mocno zawiedzeni. Książka Gundar-Goshen zadowoli natomiast miłośników pozycji mniej szablonowych, gdyż mimo swego ciężaru jest to opowieść zaskakująca, momentami wręcz szokująca. Jej przebieg zdaje się potwierdzać starą prawdę, iż najmroczniejsze tajemnice skrywane są głęboko w ludzkich umysłach.

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Uniwersytetu Jagiellońskiego.


Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego
Seria: Seria z Żurawiem
Tłumaczenie: Marta Dudzik-Rudkowska
Data wydania: maj 2019
Liczba stron: 352

Komentarze