Anioły i demony

„To powszechny fenomen w naszej naturze, że to, co smutne, straszne, wręcz okropne, przyciąga nas nieodpartym urokiem; sceny bólu i strachu nas odpychają i jednocześnie z równą siłą przyciągają” – te słowa Shillera przytacza Umberto Eco w „Historii brzydoty”, dodając, iż w podobnym duchu narodziła się powieść gotycka „przepełniona zrujnowanymi zamkami i klasztorami, przerażającymi podziemiami, opływającymi krwią zbrodniami, diabelskimi widmami i upiorami, rozkładającymi się zwłokami”, gdzie „mamy do czynienia z całą galerią postaci obdarzonych posępnym pięknem lub ze stygmatami zła na twarzy”.

Nie da się zaprzeczyć, iż powstały w 1910 roku „Upiór opery” to klasyczna gotycka powieść grozy. Kiedy wkraczamy do świata rządzonego przez tytułowego upiora, przenosimy się do podziemi paryskiej opery, w przestrzenie mroczne i tajemnicze, gdzie rezydować mogą jedynie potępione dusze. Ciemne wody podziemnego jeziora przywodzą zaś na myśl tonie mitycznego Styksu, po których swoją łódką pływa cichy przewoźnik dusz Charon. Mimo że w historii Gastona Leroux istoty ze świata nadprzyrodzonego nie pojawiają się, to jego opowieść przesiąknięta jest aurą niesamowitości, a czytelnik cały czas ma wrażenie obcowania z mocami nadnaturalnymi, jakby granice świata materialnego i duchowego zacierały się, pozostawały cały czas nieostre.

W filmowych adaptacjach, jak choćby tej z 2004 roku, główny bohater Erik ukazany zostaje jako przystojny, choć oszpecony bliznami mężczyzna. Jego literackiemu pierwowzorowi daleko do podobnego obrazu. Tytułowy upiór opery jest bowiem postacią na wskroś szpetną i odrażającą nie tylko fizycznie, lecz i moralnie. Chociaż można postrzegać go jako jednostkę tragiczną, to jego poczynania cechuje wyjątkowe okrucieństwo i wyrachowanie, zaś przeszłość okazuje się nad wyraz mroczna. A jednak, drogi czytelniku, współczujemy tej naznaczonej śmiercią jednostce. Erik bez wątpienia dołącza do grona bohaterów brzydkich i nieszczęśliwych, takich jak Quasimodo czy potwór Frankensteina, zamieszkujących karty powieści minionych czasów, z którymi mimowolnie się solidaryzujemy.

Gaston Leroux, pracujący przez wiele lat jako reporter, historię tytułowego upiora wkłada w usta kilku postaci, opowiadając ją z różnych punktów widzenia. O zdarzeniach, jakie miały miejsce w operze, dowiadujemy się więc z relacji pięknej, młodej śpiewaczki Christine czy tajemniczego Persa. Ten wielogłos nadaje ich przekazom wymiar niejednoznaczności, rzucając nowe światło na minione wydarzenia. Autor, będący osobą obeznaną w literaturze, wielokrotnie nawiązuje również do innych utworów literackich, takich jak „Maska śmierci szkarłatnej” Edgara Allana Poe. Dzięki podobnym zabiegom powstała ponad sto lat temu powieść zyskuje wiele nowych wymiarów interpretacyjnych.

„Upiór opery”, rozsławiony licznymi adaptacjami filmowymi i teatralnymi, na stałe wszedł już do kultury popularnej, zaś Palais Garnier, w którym Gaston Leroux umieścił akcję swej opowieści, można obecnie zwiedzać z przewodnikiem, nabywając przy okazji pamiątki związane ze słynną powieścią. Popularną historię przenoszono też w inne miejsca – do studia filmowego, sali koncertowej, centrum handlowego, opuszczonego kina bądź nowoczesnego multipleksu. Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o recepcji dzieła, posłowie napisane przez Dorotę Babilas powinno w pełni zaspokoić waszą ciekawość.

Publikacje wydawnictwa Vesper stoją na najwyższym poziomie, a jednak „Upiór opery” to wśród ich książek wyjątkowy rarytas! Piękne ilustracje Anne Bachelier, zbudowane na głębokich kontrastach złota i czerni, przywodzą na myśl nieustanną walkę sił mroku i jasności, nadając wydaniu niepowtarzalny nastrój. Czy zechcesz, drogi czytelniku, poznać tragiczną historię uwięzionego w podziemiach opery Erika? Jeśli tak, spotkanie z powieścią Gastona Leroux będzie dla twego oka prawdziwą ucztą.


Wydawnictwo Vesper
Tłumaczenie: Andrzej Wiśniewski, Hanna Śmierzyńska
Data wydania: 13 listopada 2019
Liczba stron: 410
Recenzja ukazała się na stronie Lubimy Czytać.

Komentarze