Szaleństwo, wstręt, odraza

Czy w trakcie lektury jakiejś książki przychodzą wam na myśl, drodzy czytelnicy, uporczywe skojarzenia muzyczne? Mam wrażenie, że muzyka zespołu Tool doskonale sprawdziłaby się w ekranizacji prozy Lovecrafta. Kryje w sobie bowiem nie tylko ogromne pokłady dziwności, lecz także mnogość form nienaturalnie przerośniętych, przedziwnych. Oczywiście to dość osobista refleksja, lecz warto zaznaczyć, iż dzieła Lovecrafta wielokrotnie stawały się inspiracją dla kawałków znanych kapel, takich jak Black Sabbath czy Metallica.

Twórczość Samotnika z Providence niektórych zachwyci, innym wyda się odpychająca. Proza Lovecrafta jest bowiem przytłaczająca, wypełniona grozą i ohydą. Świadczy jednak także o niezwykłej wrażliwości estetycznej autora. Słowa budujące przerażające obrazy oplatają czytelnika niczym trujący, pleniący się ze wszech stron bluszcz, wciągając go do światów mrocznych, a przedwiecznych.

Dla osób pragnących zaznajomić się z prozą ojca Cthulhu zbiory opowiadań w tłumaczeniu Macieja Płazy będą idealnym wyborem. Przyznać muszę, że podziwiam kunszt autora "Robinsona w Bolechowie" i za każdym razem, gdy widzę, iż dokonał on przekładu, jestem pewna wysokiej jakości tłumaczenia. Równie dużym zaufaniem darzę wydawnictwo Vesper, które wydaje książki piękne, często wzbogacone ciekawym posłowiem. Ozdobą "W górach szaleństwa" są ilustracje Krzysztofa Wrońskiego, ciekawe tropy interpretacyjne podsuwa zaś czytelnikom Mikołaj Kołyszko.

Cztery opowiadania, wchodzące w skład zbioru („W górach szaleństwa”, „Cień spoza czasu”, „Bezimienne miasto”, „Pod piramidami”), to dość statyczne opowieści, roztaczające przed czytelnikiem monumentalne i przepełnione grozą pejzaże. Wprost z koszmarnych wizji wyrastają na Antarktydzie góry większe niż Himalaje, zaś z przerażających hieroglifów odczytać można dzieje pradawnych, wszechmocnych ras. Trudno się czasem zorientować, czy owe wizje rozgrywają się "naprawdę", czy są jedynie majakami obłąkanego umysłu.

Najbardziej przypadło mi do gustu pierwsze, najdłuższe opowiadanie - "W górach szaleństwa", od razu przywodzące na myśl powstałe nieco później "Coś" Johna Campbella. Szczególnie jego początek uświadamia czytelnikowi, jak bardzo redaktor "Astounding Science Fiction" musiał inspirować się twórczością Lovecrafta. Tym bardziej, że stworzona przez niego pradawna, pochodząca z odległego kosmosu kreatura jest nie mniej perfidna i zmyślna niż Przedwieczni.

Do mojej wyobraźni zawsze trafiały bardziej utwory Stefana Grabińskiego czy Edgara Allana Poe niż Lovecrafta. Wpływ Samotnika z Providence na literaturę, a także kulturę popularną jest jednak tak znaczący, iż dobrze jest zaznajomić się z jego twórczością, nawet jeśli jej lektura nie spędza nam snu z powiek. Cóż, dla każdego coś strasznego.

ZA EGZEMPLARZ RECENZENCKI SERDECZNIE DZIĘKUJĘ WYDAWNICTWU VESPER

Wydawnictwo Vesper
Tłumaczenie: Maciej Płaza
Data wydania: 15 maja 2020
Liczba stron: 284

Komentarze