Wyobrazić sobie niewyobrażalne

"Wcale nie chcemy zdobywać kosmosu, chcemy tylko rozszerzyć Ziemię do jego granic. - czytamy w „Solaris” Lema — Jedne planety mają być pustynne jak Sahara, inne lodowate jak biegun albo tropikalne jak dżungla brazylijska. Jesteśmy humanitarni i szlachetni, nie chcemy podbijać innych ras, chcemy tylko przekazać im nasze wartości i w zamian przejąć ich dziedzictwo”.

Twórczość jednego z najwybitniejszych pisarzy science fiction zmusza do zastanowienia się nad tym, jakie ograniczenia nakłada na nas nasza wyobraźnia, jeśli chodzi o fantazjowanie na temat światów nieodkrytych. Obecność odległych o setki lat świetlnych planet uświadamiają nam jedynie ultraczułe maszyny, analizujące docierające na Ziemię światło. I naturalnie świadomość, że gdzieś wśród miliardów gwiazd budujących galaktykę może znajdować się układ podobny do naszego.

Z całą pewnością pytanie, czy jesteśmy sami we Wszechświecie, okazuje się zagadnieniem fascynującym. Nic dziwnego, że ciągle pobudza ono wyobraźnię naukowców i pisarzy. Odpowiedzieć na nie postanowili James Trefil i Michael Summers, profesorowie fizyki na Uniwersytecie im. George'a Masona. Ich książka zabiera nas w podróż po światach, jakie mogłyby istnieć, a także takich, jakie trudno nam byłoby sobie wyobrazić. Pozycja zaś napisana została językiem, czyniącym ją przystępną zarówno dla miłośnika nauki, jak i dla laika.

Dużym atutem książki jest jej tematyczne uporządkowanie. We wstępie autorzy przybliżają prawa fizyki oraz biologii, które stanowią fundament poszukiwań życia poza naszą planetą. Wiąże się to z rozważaniami na temat próby zdefiniowania życia oraz dywagacjami, czy może ono przybrać formy zupełnie odmienne od tych, jakie są nam znane. Naukowcy żartobliwie określają siebie „węglowymi szowinistami”, dlatego większa część publikacji poświęcona została możliwościom powstania bytów opartych na „reakcjach chemicznych, w których uczestniczą związki węgla i które zachodzą (lub przynajmniej zachodziły na początku) w wodzie”.

Najciekawszą częścią pozostaje oczywiście podróż przez światy wyobrażone. Autorzy zabierają nas więc w wędrówkę po planetach skutych lodem, takich jak Hoth z „Imperium kontratakuje”, wodnych światach rodem z filmu Kevina Reynoldsa, ciężkich planetach o olbrzymiej grawitacji czy samotnych wędrowcach oderwanych od gwiazd. Wycieczka ta może sprawić czytelnikowi olbrzymią przyjemność, ponieważ naukowcy odznaczają się dużym poczuciem humoru, wymyślając fikcyjne dialogi pomiędzy mieszkańcami poszczególnych planet.

Bez odpowiedzi pozostaje pytanie, dlaczego Wszechświat milczy. Autorzy snują jednak przypuszczenia, bliskie Cixinowi Liu — autorowi trylogii „Wspomnienie o przeszłości Ziemi”: „Biorąc pod uwagę dzieje naszego gatunku i zniknięcie ponad dwudziestu gatunków człowiekowatych odkrytych w zapisie kopalnym, nie możemy mieć złudzeń co do możliwości napotkania zaawansowanego technicznie gatunku usposobionego bardziej pokojowo niż my sami. Bez względu na to, jakie istoty spotkamy, zapewne nie będą one bardziej moralne i mniej wojownicze od nas”.

Naukowcy nie powołują się oczywiście na chińskiego pisarza. Nie trudno się jednak domyślić, że ich ulubionym autorem pozostaje Isaac Asimov, którego twórczość przywołują wielokrotnie. Szkoda, że nie pada tu więcej nazwisk, bowiem z całą pewnością uczyniłoby to publikację barwniejszą i ciekawszą. Nie rozumiem również, po co znalazła się w książce wzmianka o nadaniu Plutonowi statusu planety karłowatej. Pada stwierdzenie, iż była to „najgłupsza decyzja” w dziejach nauki, lecz nie podany zostaje żadnej argument popierający tę tezę.

Mimo powyższych zastrzeżeń „Wyobrażone Życie” mogę bez obaw polecić miłośnikom nauki i science fiction. Być może zainspiruje ona niektórych do napisania fantastycznonaukowej powieści. Sądzę, że sama niejednokrotnie do publikacji Jamesa Trefila i Michaela Summersa powrócę, chociaż odrobinę wyżej cenię „Fabrykę planet” Elizabeth Tasket. Jeśli z utęsknieniem wpatrujemy się w rozgwieżdżone nocne niebo, poszukując wiadomości od obcych cywilizacji, obie pozycje będą dla nas z pewnością równie interesujące.


Copernicus Center Press
Tłumaczenie: Tadeusz Chawzik
Data wydania: 8 październik 2020
Liczba stron: 287
Recenzja ukazała się na stronie Lubimy Czytać.

Komentarze

  1. Dzięki za tę recenzję, jakimś cudem nie wiedziałam o tej książce, a zdecydowanie powinna znaleźć się w mojej biblioteczce!

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Popularne posty